Lubię to!
Wierszyki i Życzenia kościelne

 

 

 

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Witaj Pani.

Witaj o Pani nieba i ziemi całej
przybyłaś o Matko do naszej parafii małej.
Wszyscy tu na Ciebie gorąco czekamy
i o łaski dla nas wszystkich błagamy.

Witaj o Królowo z Jasnej Góry
przybyłaś już do nas po raz wtóry
Modlą się do Ciebie parafianie w tym kościele,
bo za Twą przyczyną cudów jest tak wiele.

Cieszymy się bardzo że Twe nawiedzenie
wzmacnia w nas wiarę w Boga istnienie.
Wypraszasz dla nas łaski u Syna Swego,
by nie odwracał się od narodu grzesznego.

Tak bardzo potrzebujemy Twej matczynej miłości
Nawiedzenie Twe sprawia nam tyle radości.
Jesteś o Pani Królową całego świata
a Twoja troska o nas z miłością się przeplata.

Odwiedzasz nas Matko na krótki czas
ale Ty zawsze nas w opiece masz.
Choć tak krótko - o Królowo! będziesz z nami,
my zawsze wierze Twego Syna będziemy odddani.

Wysłuchaj dziś wszystkich ludzi w tym kościele
wszyscy mają do Ciebie próśb tak wiele.
Każdy przyszedł do Ciebie z wiarą i miłością
by złożyć swe prośby z pokorą i ufnością.

Wielką radość nam o Pani sprawiłaś...

Wielką nam radość o Pani sprawiłaś,
że do naszej parafii dzisiaj przybyłaś.
Witamy Cię Królowo serdecznie
Twa miłość do ludzi trwa wiecznie.

Patrzymy z bliska na Twoją twarz
Ty Matko w oczach miłość masz.
Miłość i troskę o wszystkich ludzi
taki dzień jak ten wiarę w nas budzi.

Cieszymy się tą chwilą i chcemy by trwała
bo czas z Tobą to chwila mała.
Odwiedzasz nas tylko na krótką dobę
to trochę za mało by patrzeć na Twą osobę.

 

 

Choć tak krótko będziesz z nami
wszyscyu o łaski ciebie błagamy!
O Królowo nasza która jesteś w niebie,
Dziś z wielką wiarą modlimy się do Ciebie.

Modlimy się o łaskę pokoju, zgody i zdrowia,
ufność w Twą miłość otuchy nam doda.
Chcemy Matko za to służyć Ci,
aż do końca naszych dni.

Twoja Twarz...

Dziś o Częstochowska Pani, patrzę na Ciebie z bliska.
A Twoja twarz jak zawsze miłością tryska.
Ty jesteś Królową wszystkich ludzi,
a dobroć Twa wiarę w Boga w nas budzi.

Prosimy Cię dziś bardzo gorąco
bo jesteśmy parafią głęboko wierzącą.
Błagamy Cię łaskę zdrowia i zgody,
bo ta potrzebna jest do wiary budowy.

Bardzo się cieszymy, że jesteś tu z nami
w naszym kościele ze wszystkimi parafianami.
Nawiedzasz nas Matko na krótki czas
by już jutro opuścić nas.

Choć Matko powędrujesz do kościoła innego,
umocniłaś w nas wiarę do Syna Swojego.
Cała doba o Pani z Tobą
jest życia naszego ozdobą.

Będziemy modlić się nie tylko w ten dzień,
by móc Mato wysławiać Cię.
Nasza wiara i miłość do Ciebie
będzie cieszyć Twego Syna w niebie.

Edward Stachura – Confiteor

Bosi na ulicach świata

Nadzy na ulicach świata

Głodni na ulicach świata

Moja wina

Moja wina

Moja bardzo

wielka wina!

Zgroza i nie widać końca zgrozy

Zbrodnia i nie widać końca zbrodni

Wojna i nie widać końca wojny

Moja wina

Moja wina

Moja bardzo

wielka wina!

Zagubieni w dżungli miasta - moja wina

Obojętność objęć straszna - moja wina

Bez miłości bez czułości - moja wina

Bez sumienia i bez drżenia - moja wina

Bez pardonu wśród betonu - moja wina

Na kamieniu rośnie kamień - moja wina

Manna manna narkomanna - moja wina

Dokąd idziesz po omacku - moja wina

I nie słychać końca płaczu - moja wina

Jedni cicho upadają - moja wina

Drudzy ręce umywają - moja wina

Coraz więcej wkoło ludzi - moja wina

O człowieka coraz trudniej - moja wina

- moja wina

- moja bardzo wielka wina!

Joanna Kulmowa- Człowiek żeby patrzał

Kiedy Bóg stworzył niebo z pląsającym obłokiem
i ziemię
różową o świcie
i czarno-białą srokę
i brzozę która tak ślicznie jesienią staje się ruda
to zapragnął w swojej miłości
żeby ktoś z Nim oglądał te cuda.
Wtedy stworzył człowieka
żeby patrzał i radował się do łez
jak On sam
który ciągle się dziwi
że świat jest
jaki jest.

Anna Kamieńska DROGA

Panie nasz
Jak szedłeś sam
przez ciasto życia
przez Matkę i Józefa
Annę Symeona
Jana Szymona
Martę Marię Łazarza
przez ślepych opętanych
trędowatych
przez Nikodema
Judasza
Piłata
łotrów obu
Szawła
Jak idziesz wciąż
przez nasze ciała
Tak ja niech pójdę
Przez spotkanego na wąskiej kładce
przez tego co biegł za mną brzegiem morza
tego co pryskał śliną gadulstwa
i nieśmiałego który mówił nic nie mówiąc
przez czyste oczy małego chłopca
przez babkę obok której klękam
nawet przez tego pana na ulicy
który nieznacznie sięga ręką w śmietnik
szukając niedopałków
przez tego co pożycza pieniądze na wódkę
tego któremu się ręki nie podaje
także któremu wszystkie ręce klaszczą
przez niemądrą dziewczynę o fioletowych paznokciach
przez kłótliwą zacietrzewioną urodę
i przez cienistą brzydotę
przez matkę
matkę matki
i przez syna
Do Ciebie

Anna Kamieńska – Powrót Hioba

Nie umarł Hiob
nie rzucił się pod pociąg
nie zdechł za drutami
nie wywiał go komin
rozpacz nie dobiła
Dźwignął się ze wszystkiego
z nędzy brudu
świerzbu samotności

Ileż bardziej prawdziwy byłby Hiob umarły
jeszcze po śmierci Bogu bólu pięściami grożący
Lecz Hiob ocalał
obmył ciało z krwi potu wrzodów
i legł we własnym odzyskanym domu
Biegli już nowi przyjaciele
Nowa żona nową miłością chuchała mu w usta
nowe dzieci rosły z miękkimi włosami
by Hiob kładł na ich głowach ręce
ryczały nowe woły owce osły
tłukły nowymi powrozami w stajniach
klękały na słomie

Lecz Hiob szczęśliwy nie miał siły być szczęśliwy
bał się że wtórym szczęściem zdradza szczęście
bał się że wtórym życiem zdradza życie
Nie lepiej by ci było Hiobie
gnić w utraconym raju z umarłymi
niż teraz czekać na ich nocne nawiedziny
we snach przychodzą zazdroszczą ci życia
Nie lepiej było szczęśliwy Hiobie
zostać ochłapem jak jesteś ochłapem
wrzody twych dłoni i twarzy obmyte
w głąb się przeżarły do serca wątroby

Umrzesz Hiobie
Nie lepiej ci było umierać
z innymi w jednym bólu i żałobie
niż teraz z szczęścia nowego odchodzić
Wśród nowych ludzi zbędny jak wyrzut sumienia
w ciemności chodzisz ciemnością owinięty
ból przecierpiałeś przecierp teraz szczęście

A Hiob szeptał uparcie Panie Panie

Anna Kamieńska - Modlitwa Hioba


Panie naucz mnie milczeć
naucz milczeć mój język
i moje wargi
Naucz milczeć moje serce
Naucz mnie nie odpowiadać
na źle postawione pytania
i fałszywe oskarżenia
Naucz mnie milczeć
nawet kiedy mówię

Naucz mnie milczeć
kiedy chcę krzyczeć
kiedy milczenie boli
Naucz mnie nie skarżyć się
nie mówić o zmienności życia
jak ciężkie ono
jak mało w nim wszelkiego sensu

Naucz mnie sensu milczenia
i milczenia sensu

Naucz mnie abym i w śmierci milczał
bo są tacy których śmierć
krzyczy zawczasu do samego nieba

Naucz mnie modlitwy
która jest tęsknotą
i o nic nie prosi

Naucz mnie milczeć
zwłaszcza wobec tych
których kocham
niech nigdy słowo
od nich mnie nie rozdzieli

Naucz mnie milczenia
chorego zwierzęcia
milczenia chmury deszczu trawy
milczenia wieczoru i nocy
milczenia dobroci
i wdzięczności
Panie naucz mnie milczenia snu
milczenia wszystkich moich umarłych

Naucz mnie Panie
swojego
najgłębszego milczenia


Jan Lechoń - Święty Antoni

Ty masz wysoko oczy
Tam, gdzie śpiewa skowronek,
Więc widzisz, gdzie sie toczy
Zagubiony pierścionek.
A że trzymasz na ręku
Maleńkiego Chrystusa,
Dojrzysz, kto kona z lęku
I skąd czyha pokusa.
Twój brunatny samodział
Widzę: idziesz po niebie.
Popatrz, gdziem się zapodział,
Bo zgubiłem sam siebie.
"Niech się święci chwała Twoja,
Niech się znajdzie zguba moja!"
Amen!

Kazimiera Iłłakowiczówna - Kain i Abel

Było nas dwóch braci na pustym globie:
Kain i Abel.
Jeden baranki pasał, drugi na roli robił,
jeden był mocny, drugi - słaby.

Było nas dwóch braci i dwie różne miłości
do Boga Stwórcy:
jeden baranki mu składał zarżnięte,
drugi - pszenicę, kukurydzę i miętę,
słodkie ogórki.

Było nas dwóch braci, któryś z nich pozazdrościł
- Abel? Kain?
pokłóciliśmy się u ofiarnych ołtarzy,
słaby silnego zabił... To się powtarza...
I nie wiem dalej.

Święty Franciszek - Pochwała stworzenia
Najwyższy, wszechmogący, dobry Panie,
Twoja jest sława, chwała i cześć, i wszelkie błogosławieństwo.
Tobie jednemu, Najwyższy, one przystoją,
i żaden człowiek nie jest godny wymówić Twego Imienia.
Pochwalony bądź, Panie mój, ze wszystkimi Twoimi stworzeniami,
szczególnie ze szlachetnym bratem naszym słońcem,
przez które staje się dzień i nas przez nie oświecasz.
I ono jest piękne i świecące wielkim blaskiem:
Twoim, Najwyższy, jest wyobrażeniem.
Pochwalony bądź, Panie mój, przez brata naszego, księżyc
i nasze siostry gwiazdy;
ukształtowałeś je na niebie jasne, i cenne, i piękne.
Pochwalony bądź, Panie mój, przez brata naszego, wiatr
i przez powietrze, i chmury, i pogodę, i każdy czas,
przez które Twoim stworzeniom dajesz utrzymanie.
Pochwalony bądź, Panie mój, przez siostrę naszą, wodę,
która jest bardzo pożyteczna i pokorna, i cenna, i czysta.
Pochwalony bądź, Panie mój, przez brata naszego, ogień,
którym rozświetlasz noc:
a jest on piękny, i radosny, i krzepki, i mocny.
Pochwalony bądź, Panie mój, przez siostrę naszą matkę ziemię,
która nas żywi i chowa,
i rodzi różne owoce z barwnymi kwiatami i ziołami.
Pochwalony bądź, Panie mój, przez tych,
co przebaczają dla miłości Twojej
i znoszą słabość i utrapienie.
Błogosławieni, którzy wytrwają w pokoju,
gdyż przez Ciebie, Najwyższy będą uwieńczeni.


Roman Brandstaetter "Biblio, ojczyzno moja ...
Biblio, ojczyzno moja,
Biblio, moja ziemio polska,
Galilejska
I franciszkańska,
O wy, Księgi mojego dzieciństwa,
Pisane dwujęzyczną mową,
Polską hebrajszczyzną,
Hebrajską polszczyzną,
Dwumową
Świętą
I jedyną.

Gdy ma się ku zachodowi
I z lipy przed moim domem opadają liście,
Siedzę nad Tobą,
Biblio,
I wywołuję z Twoich wersetów
Wszystkich najlepszych,
Którzy są dla mnie niedościgłym wzorem,
Wszystkich najpiękniejszych,
Których podziwiam,
Wszystkich szlachetnych,
Którym nie umiem dorównać,
Biblio,
Mówiąca do mnie głosem napomnienia
I głosem nagany,
I głosem gniewu,
I głosem kary,
I głosem potępienia,
I głosem przestrogi,
I głosem sumienia,
Biblio,
Sprawująca nade mną
Sąd.
Gdy ma się ku zachodowi,
A z lipy przed moim domem opadają liście,
Patrzysz na mnie
Oczami Ojca i Syna, i Ducha Świętego,
Oczami moich praojców,
Oczami mojego dziadka,
Oczami mojej żony,
Oczami moich umiłowanych poetów,
Oczami Jana z Czarnolasu, Skargi i Anhellego.

Wołasz do mnie z głębokości
Psalmem krematoriów,
Płaczem nad ruinami walczącej Warszawy,
Lamentem nad zwłokami spalonego getta,
Pamięcią Oświęcimia,
Treblinki,
Majdanka,
Jeremiaszowym jękiem
Moich w dwójnasób umęczonych
Dziejów.

Wszystko jest w Tobie,
Cokolwiek przeżyłem.
Wszystko jest w Tobie,
Cokolwiek kochałem.

Wszystko.

Cały żywot własny
Człowieka,
Żyjącego w nawiedzonym przez szatana
Wieku.

Zaplątany w jego sprzecznościach,
W szaleństwach
I w kłamstwach,
Jak Absalom w gałęziach wisielczego dębu,
Na Tobie uczyłem się żyć.
Na Tobie uczyłem się czytać,
Na Tobie uczyłem się pisać,
Na Tobie uczyłem się myśleć,
Na Tobie uczyłem się prawdy,
Na Tobie uczyłem się prosić o odpuszczenie grzechów,
Na Tobie uczyłem się kochać,
Na Tobie uczyłem się mądrości,
Na Tobie uczyłem się przebaczenia,
Na Tobie uczyłem się pokory,
Na Tobie uczyłem się modlić.

Jeżeli jednak nie nauczyłem się żyć,
Jeżeli nie nauczyłem się czytać,
Jeżeli nie nauczyłem się pisać,
Jeżeli nie nauczyłem się myśleć,
Jeżeli nie nauczyłem się prawdy,
Jeżeli nie nauczyłem się prosić o odpuszczenie grzechów,
Jeżeli nie nauczyłem się kochać,
Jeżeli nie nauczyłem się mądrości,
Jeżeli nie nauczyłem się przebaczać,
Jeżeli nie nauczyłem się pokory,
Jeżeli nie nauczyłem się modlić,
Moja wina,
Moja wina,
Moja bardzo wielka wina.

Już ma się ku zachodowi,
Z lipy przed moim domem opadają liście.
Ludzie z mojego życia bezpowrotnie odchodzą,
Grobów jest więcej niż żywych przyjaciół,
Nawet spłowiał atrament na matczynych listach,
Pisanych do mnie nocą z dzielnicy pogromu.

A ja siedzę nad Tobą,
Biblio,
I uczę się śmierci.

Może tego jednego w końcu się nauczę.
Roman Brandstaetter

Litania do Świętego Antoniego

Świat jest wozem z sianem,
Jak na tryptyku Hieronima Boscha,
Święty Antoni.
Zagubiliśmy sens życia,
Wiarę,
Nadzieję,
Miarę wszelkich wartości
I samych siebie.
Jak mamy siebie odnaleźć
...

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

>center>